FlexGate – Problem z MacBookami jest, ale go niema

Apple jest jednym z wiodącym producentów urządzeń mobilnych na świecie. Ich produkty wykonywane są z największą starannością i dokładnością. Okazuje się jednak, iż nie do końca są wolne od usterek. Jedną z najczęściej występujących jest problem z podświetleniem ekranu, które występuje szczególnie w urządzeniach produkowanych w latach 2016-2017. Kolejne MacBooki pozbawiono już tego defektu.

Problem z podświetleniem ekranu jest bardziej powszechny niż by się mogło wydawać. Nosi on nazwę „stage light issue”. Dla niektórych nie stanowi on żadnego problemu. Z kolei osoby, które zapłaciły za pełnowartościowy produkt dość duże pieniądze, mogą czuć się oszukane i zniesmaczone zaistniałą sytuacją.

Czym objawia się ten defekt?

Otóż chodzi o dolną część ekranu i jego podświetlenie, które potrafi zniknąć całkowicie lub włączać się i wyłączać. Okazuje się również iż naprawa jest bardzo kosztowna. Potrafi osiągnąć pułap 600 dolarów. Dla przeciętnego Kowalskiego jest być wydatek nieźle uszczuplający jego budżet. 

Co jest przyczyną zanikającego podświetlenia?

Mimo, że Apple dokłada wszelkiej staranności, aby jego urządzenia były najwyższej jakości, tym razem nie do końca zostało to spełnione. Problem polega na tym, iż taśma łącząca płytę główną z ekranem jest po prostu za krótka. To właśnie główny powód tych „drobnych” zakłóceń. W wyniku ciągłego otwierania i zamykania pokrywy monitora, ulega ona zniszczeniu, co z kolei przekłada się na problem z podświetleniem. 

Jako, że skarg wpływających od użytkowników było coraz więcej, Apple postarało się problem naprawić. W kolejnych produkcjach zastosowano taśmą dłuższą o 2 mm. Nie oznacza to jednak, iż problem całkowicie zniknie. Ograniczy to jedynie częstotliwość jego występowania. Taśma w nowszych modelach ma o wiele więcej przestrzeni, co powinno się przekładać z kolei na mniejsze oddziaływanie na ruchy klapy monitora. 

Całe zaniedbanie ze strony Apple może okazać się dla kogoś drobiazgiem. Jednak dla osoby, która musi jednorazowo wydać około 2000 złotych na naprawę – jest to już duży problem. Mało kto może sobie pozwolić na taki wydatek, kiedy za tę cenę można kupić inny, dobrej jakości sprzęt. 

Jak widać Apple nie do końca przemyślało zastosowanie swoich technologii. W tym wypadku produkcja powinna być zatrzymana już na etapie testów, aby ten drobny szczegół odpowiednio dopracować. Czasem lepiej poświęcić więcej czasu na eksperymenty, by uniknąć tego typu bubli. Większość  bowiem użytkowników po takiej przygodzie, skutecznie może zniechęcić się do zakupu sprzętu tego producenta. Jedyną rekompensatą, którą Apple by mogło zastosować jest darmowa naprawa w ramach napraw gwarancyjnych lub obniżenie jej ceny. Takie rozwiązanie byłoby odpowiednie dla wszystkich i wynagradzało by poniesione niezadowolenie z powodu tej drobnej usterki.

Komentarze
Tagi: