Pomiędzy iPadem z 2018 roku, a iPadem Pro widniała póki co przepaść. Przepaść cenowa. Apple postanowiło więc wydać coś pomiędzy, a mianowicie iPad Air. Aktualnie kosztuje 2499 zł. 

iPad Air oferuje przekątną 10,5 cala. Cała tajemnica skrywana jest w procesorze. Czip A12 Bionic z systemem Neural Engine zapewnia świetną wydajność urządzenia. iPad Air jest nieco mniejszy i lżejszy, a także wyższy i szerszy od swoich poprzedników. Charakteryzuje się wyświetlaczem wzbogaconym o powłokę antyodblaskową oraz pełną laminację, a także bogatą gamę kolorów. 

Również przedni obiektyw zasługuje na medal. Wykonamy nim zdjęcia 7MP i nagramy film 1080p. Dodatkowo iPad Air wyposażony został w 64GB pamięci do przechowywania danych. 

Zarówno iPad (2018), jak i iPad Air (2019) oferują identyczny czas pracy na akumulatorze, a mianowicie 10 godzin ciągłej aktywności. iPad Air dostał dedykowaną klawiaturę Smart Keyboard. 

Jedyną różnicą pomiędzy tymi dwoma modelami, a iPadem Pro jest wykonania. iPad Pro jest znacznie bardziej elegancki. Za tę cenę jednak nie możemy być zbytnio rozczarowani. 

Z pewnością iPad Air znajdzie klientów, aczkolwiek jeżeli nie potrzebujemy jeszcze „na już” komputera, lepiej więcej odłożyć i kupić droższy model. Wszystko zależy od tego, do jakich celów jest nam niezbędne urządzenie. 

IPAD AIR (2019)
Producent Apple
Model iPad Air 2019
Łączność LTE (opcjonalnie)
System operacyjny iOS 12
Data premiery 2019
Ekran
Przekątna ekranu 10.5 cali
Rozdzielczość ekranu 2224 x 1668
Rodzaj matrycy IPS LCD
Zagęszczenie pikseli 265 ppi
Procesor
Model procesora Apple A12 Bionic
Liczba rdzeni sześciordzeniowy
Pamięć
Pamięć wewnętrzna 256 GB
Obsługa kart microSD nie
Aparat główny
Rozdzielczość matrycy 8 Mpix
Jasność przysłony f/2,4
Optyczna stabilizacja obrazu nie
Aparat przedni
Rozdzielczość matrycy 7 Mpix
Jasność przysłony f/2,2
Łączność
LTE tak (opcjonalnie)
WiFi WiFi 802.11 a/b/g/n/ac, dwuzakresowe
Bluetooth 5.0
GPS GPS i GLONASS
NFC nie
USB Lightning
Dual SIM tak (nano SIM + eSIM)
Zabezpieczenia i czujniki
Czytnik linii papilarnych tak
Czujniki akcelerometr, żyroskop
Wymiary i waga
Wymiary 250,6 x 174,1 x 6,1 mm
Waga 456 g

Zapewne każdy z was wie, jak ważny jest numer IMEI w telefonie. Podpowiadamy co zrobić, by znaleźć tę informację w twoim iPhonie.

IMEI to numer seryjny urządzenia, który wykorzystuje technologię GSM lub UMTS. 

Najszybszy możliwy sposób to po prostu wpisanie na klawiaturze krótkiego kodu *#06#*. W iPhonie niestety nie da się skopiować IMEI z tego poziomu. 

Drugą opcją jest poszperanie w ustawieniach. 

Wejdź w Menu. Naciśnij Ustawienia | Ogólne | To urządzenie, po czym znajdź odpowiednią pozycję na liście. Skopiuj numer do schowka poprzez dłuższe naciśnięcie ekranu.

Kolejną możliwością sprawdzenia numeru IMEI jest po prostu podłączenie iPhona do komputera. Po podpięciu uruchom aplikację iTunes. Przejdź do ekranu ustawień wybranego urządzenia i kliknij dwa razy w pole zawierające numer telefonu. Rozwiązanie to jest szczególnie przydatne użytkownikom, którzy posiadają uszkodzony ekran w swoim iPhonie. 

Należy również pamiętać, że aparaty wyposażone w funkcję Dual SIM będą posiadały dwa numery IMEI. 

iPhony z tamtego roku wyposażone były głównie w procesory z technologią 7nm. TSMC (Taiwan Semiconductor Manufacturing Company Limited) jako pierwsze opanowało produkcję tak bardzo zagęszczonych układów scalonych. Od jakiegoś czasu to jedyny producent procesorów projektowanych przez Apple. 

Jak donoszą oficjalne informacje, TSMC jeszcze w tym kwartale rozpocznie próbną serię produkcji. Pełną zdolność osiągnie dopiero w 2020 roku. Jednocześnie trwają prace nad układami o 3nm. Apple jest również zaangażowane w rozwój 5nm, aczkolwiek tegoroczne modele wciąż będą oparte na procesorach 7nm. 

Co zyskamy dzięki technologii 5nm?

Przede wszystkim na tej samej powierzchni zmieści się większa liczba tranzystorów. Pozwoli to na zmniejszenie całego układu oraz umożliwi umieszczenie dodatkowych rdzeni i jednostek wykonawczych. 

Co to oznacza dla zwykłych użytkowników?

Nowe iPhony, jak już zauważyliście są o wiele bardziej wydajne, niż ich starsi poprzednicy. Mają zmniejszone baterie, ale ich czas pracy znacznie się wydłużył. 

Jak można łatwo zauważyć, skoro 5nm jest już wydajniejsze, to czego możemy się spodziewać po procesorach 3nm? Mamy nadzieję, że jeszcze bardziej wydłuży się czas baterii, jak i wydajność samego urządzenia. 

Ostatnimi czasy w sieci ukazują się różnego rodzaju przesłanki przekazujące informację o występujących problemach z związanych z interfejsami audio na USB. Szczególnie uciążliwe jest to dla muzyków. Nowe MacBooki mają konflikt, jeżeli chodzi o synchronizację taktowania z interfejsami na USB 2.0. Powoduje to różnego rodzaju zakłócenia w dźwięku lub interfejs przestaje w ogóle działać. Na usterkę skazani są głównie posiadacze komputerów z układem T2.

Jak pewnie zdążyliście się już dowiedzieć, owy problem nie jest jedynym, z którym musieli zmagać się użytkownicy urządzeń z T2. Już wcześniej skarżono się na problemy ze stabilnością, które były usuwane jedynie poprzez nowsze aktualizacje oprogramowania. 

Mimo, iż Apple deklaruje zastosowanie w swoich MacBookach kilku połączonych kontrolerów, nie do końca wszystko się udało. Oferowane przez światowego producenta „lepsze” rozwiązania na nic się tu zdały. Komputer nie nadaje się do użytku dla profesjonalnych muzyków. 

Głównym problemem jest przeciążenie magistrali USB podczas próby zsynchronizowania taktowania audio pomiędzy T2, a interfejsem. Jak zapewnia nas producent, usterka w głównej mierze spowodowana jest pewnymi brakami w oprogramowaniu. Jej naprawa nie powinna wymagać wizyty w serwisie, ale póki co Apple jeszcze sobie z nią nie poradziło. 

Dla użytkowników bardziej zaawansowanych istnieją pewne sposoby, aby ominąć ten problem. Należy wyłączyć opcję „Ustaw datę i czas automatycznie” oraz wyłączyć synchronizację strefy czasowej. Czy jest to rzeczywiście skuteczne? Z naszych informacji wynika, że nie do końca. Nadal bowiem występuje usterka niestabilności interfejsów. 

Jedynym rozwiązaniem póki co zostaje wymiana interfejsu USB na Thunderbolt lub zastosowanie docka Thunderbolt na USB. Pamiętajmy o tym, że musi on być jednak certyfikowany i niezależny. 

Których urządzeń dotyczy problem?

  • iMac Pro,
  • MacBook Pro z 2018 roku,
  • MacBook Air 2018,
  • Mac Mini 2018.

Ponadto na ten sam problem skarżą się użytkownicy iPada Pro. Za te nieprawidłowości z pewnością odpowiadają te same komponenty w obu systemach. Czy Apple coś z tym w końcu zrobi? Cały czas czekamy.

W końcu doczekaliśmy się premiery iPada mini i iPada Air. Pierwsze sztuki właśnie trafiły do oficjalnego sklepu Apple, gdzie można dokonać zakupu. Użytkownicy jednak bez większego szału odebrali te nowości.

iPad Air 2019

Tablet waży jedynie 456 gramów i jest niewielkich rozmiarów, jak na tablet przystało. Wyposażony w wyświetlacz o przekątnej 10,5 cala z technologią True Tone i wsparciem dla obsługi rysikiem Apple Pencil. Niektórzy użytkownicy mogą nie być zadowoleni, gdyż trzeba go dokupić osobno. Producent mógłby dołączać je do podstawowego wyposażenia, ale na to jeszcze z pewnością poczekamy. 

iPad Air wyposażony jest w procesor Apple A12 Bionic z koprocesorem M12. Do wyboru mamy wersje z 64GB lub 256GB pamięci wbudowanej. Nie ma jednak możliwości dołączenia karty microSD, dlatego też musimy zadowolić się tym, co oferuje producent. 

Użytkownicy mają możliwość wykonywania zdjęć aparatem o rozdzielczości 8 Mpix wraz z funkcją nagrywania filmów w 1080p. Dodatkowymi udogodnieniami jest czytnik linii papilarnych TouchID, głośniki stereo, kompas cyfrowy i żyroskop trójosiowy. Tablet pracuje z systemem iOS 12. Wyposażony w dość wydajny akumulator, który według producenta ma przetrwać nawet 10 godzin korzystania z Internetu poprzez Wi-fi. 

IPAD AIR (2019)
Producent Apple
Model iPad Air 2019
Łączność LTE (opcjonalnie)
System operacyjny iOS 12
Data premiery 2019
Ekran
Przekątna ekranu 10.5 cali
Rozdzielczość ekranu 2224 x 1668
Rodzaj matrycy IPS LCD
Zagęszczenie pikseli 265 ppi
Procesor
Model procesora Apple A12 Bionic
Liczba rdzeni sześciordzeniowy
Pamięć
Pamięć wewnętrzna 256 GB
Obsługa kart microSD nie
Aparat główny
Rozdzielczość matrycy 8 Mpix
Jasność przysłony f/2,4
Optyczna stabilizacja obrazu nie
Aparat przedni
Rozdzielczość matrycy 7 Mpix
Jasność przysłony f/2,2
Łączność
LTE tak (opcjonalnie)
WiFi WiFi 802.11 a/b/g/n/ac, dwuzakresowe
Bluetooth 5.0
GPS GPS i GLONASS
NFC nie
USB Lightning
Dual SIM tak (nano SIM + eSIM)
Zabezpieczenia i czujniki
Czytnik linii papilarnych tak
Czujniki akcelerometr, żyroskop
Wymiary i waga
Wymiary 250,6 x 174,1 x 6,1 mm
Waga 456 g

iPad Mini 2019

Model ten waży zaledwie 300 gram i wyposażony jest w wyświetlacz o przekątnej 7.9 cala, wzmocniony dodatkowo technologią True Tone. Ekran można obsługiwać za pomocą rysika Apple. Procesor zawarty w urządzeniu to Apple A12 Bionic z koprocesorem M12. W zależności od potrzeb potencjalnego klienta, również jest wyposażony w pamięć 64GB lub 256GB. 

Jedyną różnicą występującą pomiędzy modelem iPad Air, a iPad Mini jest pojemność baterii. W przypadku tego drugiego możemy spodziewać się krótszego czasu pracy na pełnym akumulatorze. 

APPLE IPAD MINI (2019)
Producent Apple
Model Apple iPad mini 5
Łączność Wi-Fi/Wi-Fi+4G
System operacyjny iOS
Data premiery 2019
Ekran
Przekątna ekranu 7.9 cali
Rozdzielczość ekranu 2048 x 1536 pikseli
Rodzaj matrycy IPS LCD (True Tone)
Zagęszczenie pikseli 326 ppi
Procesor
Model procesora Apple A12 Bionic
Pamięć
Pamięć wewnętrzna 256 GB
Obsługa kart microSD nie
Aparat główny
Rozdzielczość matrycy 8 Mpix
Jasność przysłony f/2,4
Aparat przedni
Rozdzielczość matrycy 7 Mpix
Jasność przysłony f/2,2
Łączność
LTE tak (opcjonalnie)
WiFi 802.11 a/b/g/n/ac, dwuzakresowe
Bluetooth 5.0
GPS GSP/A-GPS/GLONASS
USB Lightning
Zabezpieczenia i czujniki
Czytnik linii papilarnych tak
Czujniki akcelerometr, żyroskop, oświetlenie, cyfrowy kompas, barometr
Wymiary i waga
Wymiary 203,2 x 134,8 x 6,1 mm
Waga 300 g

Ceny urządzeń

Jeżeli chodzi o cenę iPad Air w zależności od pojemności pamięci, jak i sposobu dostępu do Internetu oscyluje w granicach od 2499 zł aż do 3899 zł. Drugi zaś model kosztuje od 1899 zł do 3299 zł. Jak widać różnica ogromna. To, którą wersję wybierzemy zależy na pewno w pewnej części od zasobności naszego portfela.

 

5G Coraz szybciej coraz dalej, ping poniżej 1ms?

2G pojawiło się w 1992 roku, a 3G w 2001. 4G znów w 2012. Średnio generacja zmieniała się co dekadę. Co można powiedzieć o całkowitej nowości, jaką jest 5G?

5G – technologia nowej generacji

Mieliśmy 2G, 3G, 4G, mamy i 5G. Technologia mobilna piątej generacji to standard systemu, który musi spełniać założenia Międzynarodowego Związku Telekomunikacyjnego postawione właśnie przed tym systemem. 

O systemie 5G ostatnimi czasy jest bardzo głośno. Powoli na rynku pojawiają się urządzenia, które są w stanie spełnić założone wymogi. Technologia 5G przede wszystkim charakteryzuje się bardzo szybkim dostępem do Internetu. Z drugiej strony może się ona okazać złym rozwiązaniem. Nie jest wykluczone, że na przestrzeni lat na ulicach zobaczymy rzeczy, które do tej pory można było oglądać jedynie w filmach science-fiction. 

Nowy standard przesyłania danych

5G ma pozwolić na transfer danych z prędkością nawet 20Gb/s. Jest to prawie 60 razy szybciej niż możliwości dotychczasowej sieci 4G. Ponadto technologia ta ma spełnić inne warunki, jak opóźnienie w dostępie do Internetu nieprzekraczające 1ms, czy możliwość obsługi miliona urządzeń na kilometr kwadratowy. Wyobrażacie sobie to? Wyobrażacie sobie zmieścić taką liczbę urządzeń na takiej powierzchni? 

Działanie sieci 5G

Działanie tej sieci będzie oparte na całkiem nowych typach anten na stacjach BTS. Pozwolą one na obsługę dużej ilości użytkowników, bez zakłóceń. Głównym fundamentem tej technologii mają być światłowody. Do połączenia się z 5G niezbędne będą odpowiednie urządzenia w zaopatrzone w odbiorniki 5G nowej genreacji. Większa ilość sprzedawanych obecnie urządzeń niestety nie ma możliwości łączenia się w ten sposób. Producenci wprowadzają jednak pomału do sprzedaży różne modele, które spełniają odpowiednie wymogi sieci 5G. Między innymi są to: Xiaomi Mi Mix 3 5G, Samsung Galaxy S10 5G, Samsung Galaxy Fold, czy Huawei Mate X. 

Możliwość korzystania z sieci 5G dostała już Korea Południowa. Uruchomiła ona komercyjną sieć, z która dostępna jest dla routerów. Smartfony muszą jeszcze trochę poczekać. Również w naszych domach tradycyjne łącza internetowe będą odchodzić do lamusa. 

Do sieci 5G będzie można podłączyć nie tylko telefony, czy laptopy, ale i inne urządzenia inteligentne.

5G dla medycyny

Sieć 5G może mieć zbawienny wpływ na nasze zdrowie i życie. Przede wszystkim będziemy mogli monitorować różnego rodzaju czynności naszego ciała dzięki aparaturze medycznej noszonej na naszych „barkach”, wirtualne kontakty z lekarzem, jak i operacje przeprowadzone przez zdalnie kierowane roboty. 

Przykłady użycia 5G

  1. Samochód – kierujecie nim, a on zbiera za was informacje z zamontowanych w nim czujników, komunikuje się z innymi pojazdami, sam sobą steruje, bo doskonale wie, gdzie znajduje się inni na drodze.
  2. Kino – chcecie wybrać się do kina, ale nie znacie aktualnego repertuaru. Wystarczy zeskanować aparatem budynek, a wyświetli się wam, co jest grane. 
  3. Mecz – słyszycie okrzyki radości, wrzawa na trybunach, ale nie wiecie, jakie drużyny go rozgrywają. Znowu skanujecie obraz stadionu, po czym waszym oczom ukazuje się informacja o dwóch grających zespołach.

Decyzja o budowie odbiorników 5G nie jest jednak do końca ustabilizowana. Przede wszystkim muszą się zmienić pewne przepisy regulujące kwestie związane z budową infrastruktury. 

Niestety sieć 5G budzi bardzo dużo kontrowersji. Chodzi nie tylko o pole magnetyczne wytwarzane przez odbiorniki, ale również o ilość udostępnianych przez tę technologię informacji. Dodatkowo spodziewać można się złego wpływu na mózg, a także rozwoju nowotworów w ciele. 

Polska ma być jednym z pierwszych państw, gdzie zostanie zastosowane to rozwiązanie. Budowa sieci 5G w Polsce może kosztować nawet 20,3 mld zł. Obecnie pierwsze testy technologii 5G odbywają się w Gliwicach, gdzie Orange Polska współpracuje z miastem w zakresie budowy „Inteligentnego Miasta”.

5G – dobro, czy zło?

Okazuje się, że sieć 5G ma zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników. Jeżeli rzeczywiście stanie się ona bardziej popularna, możemy spodziewać się wszystkich informacji na wyciągnięcie ręki. Wszystko będzie podłączone do sieci, a więc będziemy mogli być na bieżąco. 

Najnowszy MacBook Pro w 2019 roku ma być ulepszeniem w stosunku do swojego poprzednika z 2018 roku, jednak czy do końca tak jest? Użytkownicy mają pewne wątpliwości. Apple bardzo szybko wypuszcza na rynek kolejne swoje nowości. Mimo wszystko niektóre funkcje, z których użytkownicy byli zadowoleni są wyeliminowane całkowicie. 

Apple skupia się na nowościach do tego stopnia, że jego najnowszy MacBook Pro został wyposażony jedynie w port Thunderbolt 3. Jest to jednocześnie port USB-C, który wykazuje się większą przepustowością, niż jego poprzednicy. 

Mimo tego, MacBook Pro 2019 zasługuje również na nagrodę. Chociażby z tego tytułu, iż urządzenie zostało wyposażone w jeden z najszybszych dysków SSD – co daje mu na pewno przewagę nad resztą konkurencji. Dodatkowo zainstalowano wyświetlacz z technologią True Tone, zostały naprawione dotychczasowe problemy z klawiaturą, przynajmniej niektóre. Najważniejszym faktem jest zachowanie poziomu baterii z roku 2017. Przynajmniej tak obiecuje producent.

Według znanego analitika Aplle Minga Chi Kuo nowy MacBook Pro ma zostać wyposażony w ekran o przekątnej 16 lub 16,5 cali. Nie do końca jest to potwierdzona informacja, dlatego póki co nie jesteśmy w stanie tego rzeczywiście ocenić. 

Najbardziej prawdopodobne jest, iż MacBook Pro zostanie zaprezentowany jeszcze latem, tego roku. Kiedy trafi do sprzedaży? Ciężko powiedzieć. Na tę informację musimy poczekać jeszcze kilka miesięcy. Ile będzie kosztował? Zapewne podobnie, jak modele z 2018 roku. Wszystkiego dowiemy się w swoim czasie. O wszelkich aktualizacjach będziemy dowiadywać się również na bieżąco. 

Najgorszą informacją dla zainteresowanego kupnem może okazać się fakt, iż abyśmy mogli zostać wyposażeni w odpowiednią pamięć RAM, będziemy musieli słono za to zapłacić. 

Pomijając problemy z poprzednich wydań MacBooka, jakimi jest głównie problematyczny Touch Bar, który nie do końca wiadomo po co jest potrzebny, mamy nadzieję iż tym razem Apple się postara i zadba o potencjalnych klientów tworząc coś jeszcze bardziej uniwersalnego.

Jeżeli Apple rzeczywiście chce postawić na port Thunderbalt 3, powinien od razu pomyśleć o adapterze do USB, który będzie świetnym rozwiązaniem dla użytkowników niezadowolonych z tego rozwiązania. MacBook Pro ma być przeznaczony dla osób, które są bardziej wymagające. Dla profesjonalistów, używających komputera również do pracy, a nie tylko do rozrywki. Thunderbolt jest świetnym rozwiązaniem, jeżeli chodzi o przesyłanie danych, ale wciąż nie posiadamy urządzeń, które są z nim do końca kompatybilne. To już jest problem, który trzeba jak najszybciej rozwiązać. 

Ponadto dzięki Thunderbolt 3 możliwe jest szybkie łączenie się z innymi urządzeniami, a do jednego portu można podłączyć kaskadowo aż 6 urządzeń.

Wszystkie funkcje zainstalowane  przez Apple w jego nowych MacBookach są świetne. Jeżeli nie będziemy musieli za nie dodatkowo zapłacić oczywiście.

Touch Bar 

Czy jest on rzeczywiście potrzebny? Dla większości użytkowników, którzy nie potrzebują zbędnych bajerów dodatkowy pasek dotykowy jest kompletnym nieporozumieniem. W rzeczywistości staje się on przeszkodą. 

Lepsza klawiatura, wyświetlacz i dźwięk

Producent obiecuje, iż klawiatura będzie bardziej cicha niż klawiatura we wcześniejszych wersjach. Użytkownicy mimo wszystko skarżą się na ergonomię, która nie jest najlepsza. Apple powinno przywrócić starszą wersję, która byłą bardziej lubiana przez klientów. 

Kolejna sprawa, która powinna zostać wzięta pod uwagę przez twórców to głośniki. W starszych wydaniach są o wiele lepsze. Za taką cenę powinniśmy dostać wysokiej klasy urządzenie, wyposażone w lepszą głośność. Z drugiej strony jeżeli komuś zależy na wypasionym sprzęcie, powinien on zaopatrzyć się w osobne sprzęty audio.

Nowy MacBook Pro ma zostać wyposażony w lepszy i wydajniejszy procesor. Jeżeli tak rzeczywiście będzie, być może wynagrodzi to użytkownikom resztę niedogodności, o które nie zadbał do końca producent. Czy tak rzeczywiście będzie? Dowiemy się już wkrótce. 

USB to komputerowe złącze komunikacyjne. Dziś już każdy praktycznie sprzęt jest w nie wyposażony. Jest ono o tyle uniwersalne, że właśnie dzięki niemu możemy bez problemu podpiąć się do innych urządzeń: do aparatu fotograficznego, do telefonu, czy do przenośnej pamięci. Sprzęt podpięty w ten sposób automatycznie łączy się z podpiętym urządzeniem i wykrywane oraz rozpoznawane przez dany system. 

Większość dostępnych obecnie systemów operacyjnych obsługuje złącze USB. Od kilku lat jego prędkość zostaje stopniowo zwiększana. Dziś możemy już cieszyć się USB 4. Do końca jeszcze nie wiadomo, czy będzie ono kompatybilne z Thunderbolt 3. Na tę informację będzie nam dane poczekać do momentu opublikowanie oficjalnych informacji. 

W ciągu ostatnich lat poziom prędkości w USB zmieniał się diametralnie. Począwszy od USB 1.0, poprzez USB 2.0 i USB 3.1. Nowsza wersja (USB 4.0) z pewnością będzie korzystał wyłącznie z nowszego portu, a mianowicie USB-C. Poprzednie wersje przypomnijmy, iż korzystały z USB-A. Czy takie rozwiązanie, aby na pewno jest dobre? Każdy użytkownik powinien sam sobie odpowiedzieć na to pytanie. W końcu nie mamy pojęcia kto, czego oczekuje. USB 4.0 będzie działał z prędkością 40 Gb/s, która jest dwukrotnie większa od poprzedniej specyfikacji USB 3.2. 

Jeżeli chodzi o datę oficjalnej premiery – nie jest ona do końca znana. Póki co całość pozostaje w fazie opracowywania specyfikacji i szlifowania szczegółów. Podejrzewamy iż oficjalna premiera może nastąpić dopiero w roku 2020, a może nawet później. 

Z kolei znany producent procesorów Intel dąży do tego, aby rozpowszechnić jak najbardziej technologię Thunderbolt, opartej na porcie USB-C. Stąd też plany zintegrowania nowego standardu z tym właśnie rozwiązaniem. 

Thunderbolt początkowo był instalowany w niewielkiej ilości drogich urządzeń Apple, jak i innych producentów. Od tego momentu na rynku stopniowo pojawiało się coraz więcej komputerów z tego rodzaju portem. W tym znalazły się również urządzenia Mac. Stąd też plany całkowitego zintegrowania Thunderbolt z integralną częścią standardu USB. 

Jakie będą ceny nowych kabli USB 4.0? Na odpowiedź na to pytanie musimy jeszcze chwilę poczekać. Podejrzewamy, że do momentu wypuszczenia urządzeń na rynek.

Wszyscy już wiedzą, że znany producent iPhonów i nie tylko, a mianowicie Apple nie śpi, a wręcz przeciwnie. Ciągle przedstawia nowinki techniczne, które wbrew pozorom wciąż zaskakują swoich użytkowników. Tym razem to może być naprawdę hit. Już jakieś dwa lata temu Apple ogłosiło iż pracuje nad nowym modelem Maca Pro. Oficjalne informacje mówią o tym, że prezentacja ma się odbyć na tegorocznym WWDC, czyli Worldwide Developers Conference, jeszcze na początku czerwca tego roku. Konferencja ta organizowana jest w Kalifornii. Skupia wielu programistów z różnych końców świata. Czy tak się stanie? Czy nowy MacPro zostanie przedstawiony? Wszystkiego dowiemy się w swoim czasie.

Gdy w 2013 roku Apple zaprezentowało nowego Pro – zdania były podzielone. Wielu użytkowników stwierdziło iż producent tym razem się nie postarał i po prostu nie wykazał nic, co mogło by być innowacją. Słowa te uderzyły, jak widać z dużą mocą, gdyż zostały rozpoczęte prace nad zupełnie nowym modelem, który ma zaskoczyć użytkowników. Czy tak będzie? Na pewno nowy model znajdzie wielu zwolenników, jak i przeciwników.

Apple zapowiedziało, że ta nowość będzie kompletnie inna od swoich poprzedników. Odnowiony, wyposażony w lepsze, wydajniejsze podzespoły CPU i GPU. Ponadto przewidziane jest wydanie nowego modelu Mac Pro z wyświetlaczem o przekątnej 16-16,5 cala. 

Z oficjalnych źródeł wynika również iż producent będzie chciał zaprezentować swój własny ekran 6K o przekątnej wyświetlacza aż 31,6 cala. Jak będzie naprawdę? Tego z pewnością (albo z prawie pewnością) dowiemy się na oficjalnej konferencji w czerwcu. Musimy jeszcze trochę zatem uzbroić się w cierpliwość, gdyż póki co wszystkie informacje to wielki znak zapytania. 

Niektórzy twierdzą, iż nowe modele będą za bardzo przekombinowane. To co robi Apple na pewno jest bardzo interesujące i nowoczesne, ale nie zawsze niestety trafia w potrzeby potencjalnych klientów. Wielu z nich twierdzi, że najlepszym wyjściem z sytuacji byłoby wyprodukowanie po prostu najzwyklejszego komputera. Coś na wzór urządzeń z lat 2006-2013. To, że coś jest nowe i budzi ogromne zainteresowanie, wcale nie oznacza, że się sprawdzi w codziennym użytkowaniu.

Apple jest jednym z wiodącym producentów urządzeń mobilnych na świecie. Ich produkty wykonywane są z największą starannością i dokładnością. Okazuje się jednak, iż nie do końca są wolne od usterek. Jedną z najczęściej występujących jest problem z podświetleniem ekranu, które występuje szczególnie w urządzeniach produkowanych w latach 2016-2017. Kolejne MacBooki pozbawiono już tego defektu.

Problem z podświetleniem ekranu jest bardziej powszechny niż by się mogło wydawać. Nosi on nazwę „stage light issue”. Dla niektórych nie stanowi on żadnego problemu. Z kolei osoby, które zapłaciły za pełnowartościowy produkt dość duże pieniądze, mogą czuć się oszukane i zniesmaczone zaistniałą sytuacją.

Czym objawia się ten defekt?

Otóż chodzi o dolną część ekranu i jego podświetlenie, które potrafi zniknąć całkowicie lub włączać się i wyłączać. Okazuje się również iż naprawa jest bardzo kosztowna. Potrafi osiągnąć pułap 600 dolarów. Dla przeciętnego Kowalskiego jest być wydatek nieźle uszczuplający jego budżet. 

Co jest przyczyną zanikającego podświetlenia?

Mimo, że Apple dokłada wszelkiej staranności, aby jego urządzenia były najwyższej jakości, tym razem nie do końca zostało to spełnione. Problem polega na tym, iż taśma łącząca płytę główną z ekranem jest po prostu za krótka. To właśnie główny powód tych „drobnych” zakłóceń. W wyniku ciągłego otwierania i zamykania pokrywy monitora, ulega ona zniszczeniu, co z kolei przekłada się na problem z podświetleniem. 

Jako, że skarg wpływających od użytkowników było coraz więcej, Apple postarało się problem naprawić. W kolejnych produkcjach zastosowano taśmą dłuższą o 2 mm. Nie oznacza to jednak, iż problem całkowicie zniknie. Ograniczy to jedynie częstotliwość jego występowania. Taśma w nowszych modelach ma o wiele więcej przestrzeni, co powinno się przekładać z kolei na mniejsze oddziaływanie na ruchy klapy monitora. 

Całe zaniedbanie ze strony Apple może okazać się dla kogoś drobiazgiem. Jednak dla osoby, która musi jednorazowo wydać około 2000 złotych na naprawę – jest to już duży problem. Mało kto może sobie pozwolić na taki wydatek, kiedy za tę cenę można kupić inny, dobrej jakości sprzęt. 

Jak widać Apple nie do końca przemyślało zastosowanie swoich technologii. W tym wypadku produkcja powinna być zatrzymana już na etapie testów, aby ten drobny szczegół odpowiednio dopracować. Czasem lepiej poświęcić więcej czasu na eksperymenty, by uniknąć tego typu bubli. Większość  bowiem użytkowników po takiej przygodzie, skutecznie może zniechęcić się do zakupu sprzętu tego producenta. Jedyną rekompensatą, którą Apple by mogło zastosować jest darmowa naprawa w ramach napraw gwarancyjnych lub obniżenie jej ceny. Takie rozwiązanie byłoby odpowiednie dla wszystkich i wynagradzało by poniesione niezadowolenie z powodu tej drobnej usterki.